Aktualności · TOUR de POLOGNE · Archiwum · Spis artykułów · Galeria · Linki · Szukaj 28 Czerwca 2016
PATRON MEDIALNY
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

vinner1
07.12.2015 19:47
Jak wiecie Lidl jest sponsorem EtiX i z tej okazji od 14 XII stroje kolarskie w atrakcyjnej cenie z podpisem Marcela Kittela.

redakcja
12.05.2015 22:24
W dziale "zapowiedzi" jest już regulamin Kryterium w Trzebnicy smiley

waclawszymczak
07.05.2015 11:01
24 - godzinny Rawicki Festifal Sportu 16-17 maja 2015r. Jedną z konkurencji będzie 24 godzinny Wyścig Rowerowy/indywidualny/ z hasłem "Każdy jedzie po swój rekord" Informacje na stronie: 2

redakcja
22.04.2015 14:30
KLASYKI PIASTOWSKIE http://www.naszosie.pl/20
15/04/klasyki-piastowskie
-wyscigowa-propozycja-dla
-amatorow/


askend
07.04.2015 22:17
Śniadanie Mistrzów - zapisy na 26 kwietnia www.naczas.com

Matros53
18.09.2014 12:01
14.09.2014 Zdjęcia z Wilkszyna: tutaj

greten
14.07.2014 10:32
Korona Kocich Gór - wyniki wyścigu amatorów: http://www.pomiaryczasu.p
l/event/korona_kocich_gor
/wyniki/


askend
09.07.2014 23:19
Zapisy na Puchar Śniadania Mistrzów 3 zawody www.naczas.com/rejestracj
a


greten
03.07.2014 12:04
Zapisy na Koronę Kocich Gór: http://www.pomiaryczasu.p
l/registration/korona_koc
ich_gor/


redakcja
02.07.2014 21:29
jest już regulamin Korony Kocich Gór

Archiwum
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
statystyka
Aktualności
Jest srebro, jest brąz. Złoto za rok
Srebrny medal Arka Tecława i brązowy Kasi Rzepeckiej to cały wrocławski urobek na Mistrzostwach Polski Masters ze Startu Wspólnego rozegranych 18 i 19 czerwca w Brodnicy.
W sumie w ciągu dwóch dni mistrzostw wystartowało 365 zawodników. Wyścig obstawiało 17 wozów technicznych, a nad przebiegiem rywalizacji czuwało 7 sędziów. Tytuł Mistrza Polski Masters wywalczyli w poszczególnych kategoriach:

CK20 – Lidia Pyciarz (PELETON)
CM20 – Robert Żmudzin (FTI Racing Team)
K30 – Agnieszka Sikora (ActiveJet Team)
K40 – Katarzyna Pernal (WŁÓKNIARZ ŁÓDŹ)
M30 – Piotr Osiński (GK SRG)
M40A – Ernest Kurowski (Wola Bike Orbea Team)
M40B – Leszek Brunke (Oponeo Motor Sport)
M50A – Mariusz Walentyn (VeloArt Cycling Club)
M50B – Dariusz Leduchowski (DANIELO SPORTSWEAR LUKS 2 STRY)
M60A – Czesław Sąsiadek (Rybnik)
M60B – Jerzy Bylicki (WŁÓKNIARZ ŁÓDZ)
M70A – Zbigniew Bielski (GRYF TCZEW)
M70B – Stanisław Paterka (Merx Team Wągrowiec)
M80 – Zbigniew Michalski (Retro Rowery Duda Team)

Tak ocenia wyścig nasz wicemistrz Polski Arek Tecław(LKK Wulkan): Tegoroczne Mistrzostwa Polski Masters były zorganizowane na medal. Dzień przed wyścigiem przeszła w okolicach Brodnicy wichura, która sprawiła, że drogi wokół miasta wyglądały jak pobojowisko. Organizatorzy rano posprzątali trasę i przygotowali ją perfekcyjnie. Zdążyli przed startem pierwszej grupy wiekowej, która już po 9:30 wyjechała na trasę. Marka Zamana Group przyciągnęła na start sporo mocnych zawodników. Poziom był bardzo wyrównany. Od startu wiedziałem, że mocny wiatr sprawi, że trasa będzie jeszcze bardziej selektywna niż wynikałoby to z deklarowanych przewyższeń. Już na 7km grupa się rozerwała na rantach, jednak peleton szybko dołączył. Cały wyścig był bardzo nerwowy, ciągłe ataki sprawiły, że albo musieliśmy kręcić na najwyższych obrotach, albo cały grupa zwalniała do 20km/h. Tego dnia zbyt wielu osobom zależało na nie przegapieniu odjazdu. Dodatkowo każdy mocny zawodnik pilnował swoich rywali próbując doskakiwać do prób odjazdów, co powodowało dociągnięcie całego peletonu. W tak szarpanym tempie udało nam się dojechać do finiszu, wiedziałem, że to tam mogę upatrywać swojej szansy. Na 300m przed metą znajdował się ostry zakręt, który trzeba było najechać z pierwszych pozycji peletonu, aby można było walczyć o dobre miejsce. W peletonie panowała duża nerwowość, każdy chciał zająć jak najlepszą pozycję, dużo wysiłku kosztowało mnie utrzymanie mojego miejsca w grupie, ale dzięki temu wyszedłem z zakrętu na 2 pozycji zaraz za Robertem Żmudzinem. W takiej kolejności zameldowaliśmy się na mecie, niestety na ostatnich metrach zabrakło troszkę sił. Mimo tego cieszę się bardzo z uzyskanego wyniku, czyli srebra na Mistrzostwach Polski w kategorii Cyklosport!

Kasia Rzepecka, brązowa medalistka K20: Kategorie kobiet miały łączony start, dzięki temu mogłam pościgać się wyłącznie w kobiecym peletonie, co w Polsce jest niestety rzadkością. Poziom był bardzo wyrównany - to dlatego na mecie zameldowała się cała grupa, a o zwycięstwie decydował finisz z peletonu. Na trasie nie brakowało rantów, szarpanego tempa i prób rozerwania peletonu. Trzeba było jechać czujnie przez cały czas i reagować na bieżąco na próby uformowania ucieczki. Organizatorzy zafundowali wszystkim techniczny zakręt na 300 metrów przed metą, który moim zdaniem rozdawał karty na tych mistrzostwach. To był dla mnie najważniejszy start w pierwszej części sezonu, gościnnie wystąpiłam w barwach legnickiego klubu - LKK Wulkan CCC. W tym roku wróciłam do ścigania się na poważnie po 3 latach przerwy - dlatego brązowy medal cieszy podwójnie. Dzięki treningom i wsparciu trenera jestem w stanie nawiązać walkę z czołówką kobiecego, amatorskiego peletonu.
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 63 Czytań · Drukuj
Drugie Skalmierzyce
Rok temu w ulewnym deszczu tym razem w upalnym słońcu . Kasia Rzepecka wygrała rywalizację kobiet pokonując zwyciężczynię z Leszna Joannę Kucal i Małgorzatę Zellner.
II Klasyk Skalmierzycki dla Piotra Lisa( Sportmed Ostrów Krotoszyn) i Damiana Mieli (PM Rider), którzy finiszowali z ponad 30 sekundową przewagą nad zasadniczą kilkudziesiecioosobową grupą, gdzie najszybszy okazał się Arek Tecław przed Dariuszem Spychałą( Domator) i Jerzym Sikorą ( Triathlon Club Wrocław). W grupie jeszcze między innymi Krężel (11), Sorbian, Markowski, Warżała a dalej Bury, Bagiński, Antczak, Gacek, Sowiński.... i Piotrek Rakiewicz, ktory tak pisze o wyścigu: Kolejny rok z rzędu ekipa pod dyrygenturą Macieja zorganizowała nam bardzo przyjemne ściganie. Runda krótka, szybka i raczej przyjemna dla oka kibiców, którzy w ramach rozgrzewki przed pierwszym meczem naszych na Euro gromadnie podpierali płoty wzdłuż całej trasy :)
Ten start to dla mnie końcówka przygotowań do MP w Brodnicy i mimo, że jestem już troszkę ubity po ostatnim tygodniu to widząc okazję postanowiłem się troszkę powygłupiać i na 30km przeskoczyłem do ucieczki (Piotrek Lis, Damian Miela i Kacper Sowiński). Układ idealny bo w grupie zostało niewielu chętnych do kasowania. Kacper po jakimś czasie "odmówił" i zostaliśmy w 3, niestety nóg dzisiaj troszkę brakowało i na 10km do mety chłopaki odczepili i mnie. Miałem jeszcze cień szansy na 3 miejsce ale grupa nie odpuszczała i na 500m do mety zostałem skasowany. Łyżką miodu w beczce dziegciu była wygrana z grupy teamowego kolegi Arka Tecława przy sporej asyście banity Artura



· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 61 Czytań · Drukuj
Rajcza w oczach Oksy

7. edycja Rajczy TOUR przeszła do historii jako najbardziej udana! Wspaniała atmosfera w 200-sobowym peletonie kolarzy, piękna, sprzyjająca pogoda, niezmiennie ciekawa i wymagająca trasa.Jako pierwszy na metę wyścigu wjechał bezkonkurencyjny Dominik Omiotek (Gatta Team) a znakomite ósme miejsce open i drugie w kategorii zdobył Artur Gacek, który dodatkowo motywował Oksanę Krysiuk,gdy odmówiła współpracy z rowerem. Udało się ! Wspomina Oksana Krysiuk:
Rajcza Tour – wyścig, który na początku nie witał w moim kalendarzu startów. Bardzo lubię górskie wyścigi, więc zdecydowałam się pojechać i spróbować swoich sił. Ścigam się dopiero drugi rok, a więc cały czas uczę się czegoś nowego. Po zapoznaniu się z profilem trasy, zrozumiałam, że na pewno będzie ciężko. Do pokonania w końcu była trasa w Beskidach o długości 102 km i przewyższeniach przekraczających 2000m. Od razu założyłam sobie ze ten wyścig będę trwał około 4 godziny, a takiego dystansu w tempie wyścigowym nigdy wcześniej nie pokonywałam. Po przekroczeniu 75 km zaczął mnie łapać porządny kryzys. Nie wystarczały napoje, które ...

Udało mi się namówić Artura żeby pojechał ze mną, przede wszystkim ze względów logistycznych. Przed wyścigiem spojrzenie na zapisanych konkurentów i już widziałam, że będzie się działo. Lista obsadzona bardzo mocnymi dziewczynami z Małopolski i okolic Beskid. Start. Głównym celem było złamać 4 godziny i nie przesadzić z tempem na początku żeby nie zakwasić się, co by odbiło się w drugiej części dystansu.
Nie było to łatwe, ponieważ sam początek wyścigu to 10 kilometrowy podjazd, a emocje nie pozwalają trzymać założeń w ryzach. Profil trasy był na tyle zróżnicowany, nachylenie płynnie przechodziło z kilku do kilkunastu procent, a takie ścianki jak nasza „Prababka” potrafiły się ciągnąć na długości w półtora kilometra bez przerwy.
Głównym celem było trzymać się grupki uformowanej po pierwszych kilkunastu kilometrach i zjeżdżać z nimi, aby móc wspólnie pokonywać odcinki pod wiatr. Trasa prowadziła wąskimi drogami przez Beskidy z cudownymi widokami (widoki przypominałam sobie dopiero po wyścigu). Muszę pochwalić organizatorów za to, że trasa w całości była zabezpieczona dobrze - przy skrętach czy bardzo niebezpiecznych zjazdach informowali o niebezpieczeństwie. Jeden minus to bardzo dużo "świrów" na zjazdach i zakrętach. Choć na jednym napotkaliśmy na Pana, który za sekcją ostrych zakrętów kosił trawę kombajnem, a z drogi zrobił sobie miejsce do jej wiązania . Mówię to tylko dla tego, że w wyścigu o bardzo podobnej charakterystyce jechałam rok temu w Rzeszowie na imprezie organizowanej prze Lang Team Race, gdzie poziomem zabezpieczenia trasy był zaskoczony dosłownie każdy, więc wiem, ze zawsze jest coś do poprawienia.


· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 102 Czytań · Drukuj
Łaski Speed
Średnia prędkość powyżej 40 km/h nie zawsze zapewniała miejsce w pierwsze dziesiątce niektórych kategorii. Supermaraton w Łasku to na pewno jeden z najszybszych tegorocznych wyścigów dla amatorów.
I niespodzianie wygrał go na dystansie giga wrocławianin Przemek Zawada (questsport.pl), który przez pięć i pół godziny jechał ze średnią prędkością ponad 39km/h. Irena Łańcucka (KKS Trzebnica) była druga open wśród kobiet z czasem 7 godzin 29 minut. Uwagę na tym dystansie zwróciła silna reprezentacja trzebnickich Szerszeni, choć szkoda, że poza znakomitym Gerardem Skalskim ( 2 miejsce w M4), reszta raczej na rowerze innym.
I kolejny wrocławianin Jacek Łuczkiewicz wygrał open na mega !!! Tu doskonale wystapili jeszcze zawodnicy Rawex Energy Saving Paweł Szczepkowski ( 2 miejsce w M2) i Ryszard Rawski ( 1 miejsce w M6). Trzeci w M3 był Igor Kaźmierczak ( PM Rider).
Małgorzata Kocik i Wiesława Prokopczyk ( Szerszenie Trzebnica) zajęły pierwsze dwa miejsca w swojej kategorii na dystansie mini.
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 91 Czytań · Drukuj
Jacek Łuczkiewicz, wicemistrz Polski: Ja wam jeszcze pokażę !

Na mistrzostwa jechałem z nadzieją na poprawę ubiegłorocznych pozycji i zmniejszenie dystansu dzielącego mnie od najlepszych. Solidny trening i wsparcie, jakie otrzymałem od klubu Rycerze Rolanda Maciejewski Team powodowały, że miałem pewne powody do optymizmu. Zimowe przygotowania nie były jednak bezproblemowe. Kiepska pogoda, nawał obowiązków zawodowych lub domowych powodował, że z „profesjonalnie” przygotowanego planu co i rusz trzeba było nieprofesjonalnie wykreślać kolejne treningi. Proza życia. Poza tym trochę siłowni, sporo regeneracji oraz szlifowanie umiejętności puszczania koła na treningu równie ważnej jak umiejętność trzymania koła na wyścigu. Wymontowałem też z roweru licznik. Zbytnie sugerowanie się średnia prędkością lub, co gorsza, traktowanie jej jako główny cel treningu powodowało, że potem w czasie wyścigów miałem dokładnie to co trenowałem, czyli prędkość... średnią.

Do Zduńskej Woli przyjechaliśmy w piątek więc był czas na ostatni trening na trasie wyścigu. Potem już tylko odpoczynek i dbanie o odpowiedni zapas glikogenu. Następnego dnia od rana trochę spraw organizacyjnych, spokojny objazd trasy z kolegami z Rawexu, relaks, rozgrzewka i przed 15:00 ruszyłem z rampy startowej. Z jazdy pamiętam niewiele. Tradycyjną astmatyczną zadyszkę na początku, trochę cyferek z licznika i pulsometru oraz tabliczki odliczające kolejne kilometry. Na mecie sumienie miałem czyste - wyjechałem się do końca. Dzięki pomocy Pawła Draba jeszcze zanim poznałem wyniki udało mi się znaleźć partnera na niedzielną jazdę parami. Podczas wspólnego rozjazdu spotkaliśmy kolegę Pawła, który w zasadzie przyjechał tylko na start indywidualny, ale w sumie czemu nie - mógłby pojechać też w parze ze mną. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że tym kolegą jest olimpijczyk, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Europy, kilkunastokrotny Mistrz Polski i świeżo upieczony Mistrz Polski Masters Grzegorz Krejner. I wtedy zaczął się stres. Był to partner najlepszy z możliwych lub... najgorszy. Z jednej strony jadąc z nim wystarczy nie zepsuć zbyt wiele, ale z drugiej, patrząc na solidne, umięśnione, torowe uda mogłem domyślać się jakich prędkości powinienem spodziewać się na trasie. W niedzielę było tak jak przypuszczałem, czyli ciężko. Podział ról był taki, że ja jadę pod górę, a Grzegorz rozkręca po zakrętach i na lekkich zjazdach. Robił to bardzo płynnie, ale mimo wszystko po swoich mocnych zmianach musiałem sięgać rezerw żeby załapać się na koło przelatujacego obok Pendolino. Po ogłoszeniu wyników okazało się, że jesteśmy na drugim miejscu z 5-sekundową stratą do zwycięzców. Zadecydować mógł brak jednego choćby wspólnego treningu i kilka momentów zawahania na trasie. Trochę żal, ale za rok będzie okazja do rewanżu. Szkoda tylko, ze z innym partnerem bo ja przechodzę do kategorii M50A, gdzie czekają już na mnie Jurek Sikora i Paweł Drab.

Korzystając z okazji chciałbym podziękować mojej żonie za cierpliwość i wyrozumiałość. Przepraszam za zaniedbany troche trawnik i bałagan w garażu. Na koniec krótko. Dziękuję Pawle za partnera. Grzegorz - dziękuje za wspólna jazdę. Jurek Sikora - dzięki za wyznaczenie poziomu do którego powinienem dążyć.

fot. Katarzyna Bańka
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 137 Czytań · Drukuj
Mama Kasia ma sreberko

Wicemistrzyni Polski masters w jeździe indywidualnej na czas Katarzyna Dugiel :
Ogólnie rzecz biorąc nie przygotowywałam się jakoś specjalnie na te Mistrzostwa ze względu na brak czasu. Teraz mam półtoraroczną córeczkę, której staram się poświęcać jak najwięcej czasu i do tego nowa praca na stanowisku zastępcy kierownika. Na treningi wychodziłam max 3 razy w tygodniu. Przed MP skupiłam się bardziej na sprintach i treningach szybkościowych. Jadąc na zawody nie wiedziałam czy uda coś mi się ujechać. Czy będę w stanie rywalizować z dziewczynami.
W swojej ,,kolarskiej karierze” w czasówkach startowałam zaledwie 3 razy i nie specjalizuje się w takich startach, ale nie ukrywam, że jak każdy jadący na MP marzyłam o koszulce z orzełkiem Po przeczytaniu listy startowej wiedziałam, że o pierwszym miejscu mogę zapomnieć… Bywa i tak, że na zawody Mastersów przyjeżdżają zawodowi sportowcy np. panczeniści. ;)
Stojąc na starcie z moim Moserem- zwykłej kolarzówce bez wysokich kół, kierownicy czasowej i kasku myślałam tylko sobie ,,co ja tu robię…?” Patrzyłam na rowery innych zawodników i nie mogłam oderwać od nich oczu. Tylu tak wypicowanych maszyn na raz to ja w życiu nie widziałam! No ale co, przyszedł czas startu więc wsiadłam i pojechałam. Trasa do łatwych nie należała- kilka hopek i pod wiatr. Trzeba było wykorzystać każdy moment aby przyśpieszyć. Myślałam tylko o tym co mówił trener… Zaciskałam zęby i pedałowałam ile mogłam. Gdy zameldowałam się na mecie czułam, że mogłam lepiej. Nie był to start na maxa.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 136 Czytań · Drukuj
Złota Wstęga Kaczawy
To jeden z najstarszych w Polsce wyscigów masterskich. Rozegrany 4 czerwca po raz dwudziesty siódmy. W M30 zwyciężył Piotr Sułek(Boplight AtakSport Świdnica) . W M50 najszybszy był Piotr Pawłowski( HBA) a w dwudziestolatkach Mariusz Olesek (CCC Sprandi Polkowice). W M60 drugi był Zygmunt Krawczyk pokonany przez Leszka Jakucia.
O wyścigu opowiada po znakomitym występie drugi w kategorii M20 wrocławianin Kamil Siedlaczek (TwoMark Sport Specialized Team):
Cała trasa opierała się na dwóch podjazdach pokonywanych cztery razy, nie było wiatru, więc wiadome było, że ataki będą właśnie tam, ataków było sporo ze strony kolegów z Wulkanu, ostatecznie Piotr Rakiewicz odjechał nam na 5 minut i trzeba było zabrać się za gonienie, na ostatniej rundzie udało się złapać Piotrka i znów jechaliśmy wszyscy razem. Do mety prowadził krótki w miarę szybki zjazd, po którym był sztywny podjazd, udało mi się wybrać dobre koło, którego niestety nie utrzymalem do końca. To starczyło na 3msc. Open i 2 w kat cm20
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 166 Czytań · Drukuj
TRZY DNI W łODZI
Dwa srebrne i dwa brązowe medale zdobył Marek Lechowski (Eska Team) na rozegranych w Łodzi Torowych Mistzostwach Polski Masters.
Impreza zaskoczyła mnie pod każdym względem. OKRĘGOWY ZWIĄZEK KOLARSKI W ŁODZI sprostał
zadaniu pod względem organizacyjnym,sportowym i towarzyskim
- chwali nasz multimedalista.
Szczególnie w bardzo ciężkich czasach dla tego rodzaju instytucji. Wiadomo,wszech obecny brak kasy podcina skrzydła nawet najbardziej zmotywowanym działaczom a Urzędasy skutecznie przeszkadzają w jakichkolwiek inicjatywach związanych z organizacją wyścigów kolarskich w Polsce. Dlatego moja ocena tej imprezy może być tylko ( 11) w skali od 1 do 10

Natomiast jeśli chodzi o mój start w tej imprezie to sam jestem trochę zaskoczony nie tylko medalami które udało mi się wywalczyć ale samym faktem ,że po zaledwie czterech treningach na naszym Wrocławskim torze potrafiłem poruszać się dosyć sprawnie podczas konkurencji torowych które są bardzo trudne technicznie. Sprinty czy wyścigi ze startu wspólnego kiedy na torze jedzie mały peletonik wymagają pewnej umiejętności polegającej na sprawnym i odważnym poruszaniu się między zawodnikami na bardzo dużej szybkości.
W latach 70 i 80 jako junior Dolmelu Wrocław nauczyłem się tego pod okiem Wspaniałych Trenerów tego Klubu.
Pytanie było tylko takie co z tej nauki zostało po 36 latach .
Więc o dziwo tego się chyba nie zapomina i po kilku treningach;noga i głowa sobie przypomniały jak skutecznie hulać po torze.
Sam start w Łodzi sprawił mi wielką frajdę i szczerze polecam moim kolegom z Dolnego Ślaska ,wracajcie na tor Wrocławski a za rok zmontujemy drużynę i powalczymy razem o medale MP.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 92 Czytań · Drukuj
Dobre Leszno ale...



Niezupełnie tak miało być na XI Leszczyńskim Maratonie Rowerowym.

Liczyliśmy na zwycięstwo – jeśli nie open, to przynajmniej w kategorii – Jurka Sikory (w koszuli Mistrza Polski) , Grzegorza Krężla (jak trzy lata temu) lub przynajmniej Joanny Wołodźko. A może Damian Miela ? Kacper Sowiński @ Adaś Dobosz ? Zbyszek Gucwa ? A Andrzej Gucwa miał oczywiście obronić po raz kolejny tytuł mistrza Polski dziennikarzy.

fot. Rafał Głuszak - Kraksa nawet na finiszu...

Ale na wyścigach nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. W jednym z najpopularniejszych wyścigów amatorskich ze startu wspólnego wystartowało ponad 600 kolarzy a wygrało trzech miejscowych zawodników: Adam Adamkiewicz, Piotr Krysman i Adam Dudziak a najlepszym wrocławianinem był piąty open i pierwszy w M3 Bartek Pajor (GVT). Jerzy Sikora (Triathlon Club Wrocław) przegapił właściwy odjazd i zajął 10 open i drugie w kategorii.

Dopiero w kolejnej grupie z 2 minutowa stratą przyjechali między innymi 18 open Grzegorz Krężel, Damian Miela, Piotr Antczak, Kacper Sowiński i Andrzej Gucwa, który tytuł mistrza Polski dziennikarzy przegrał z Piotrem Szafrańcem o sekundę. Zbyszek Gucwa był w pracy a Adamowi Doboszowi znowu coś się zdarzyło :)

Trzecia open w rywalizacji kobiet była na szczęście Katarzyna Dugiel a czwarta Joanna Wołodźko, która zdobyła tytuł Mistrzyni Polski Dziennikarek i tak zrelacjonowała wyścig:

Tłum ludzi na starcie a w pierwszym sektorze tylko 150 osób, które zasłużyły sobie zeszłorocznym dobrym wynikiem na wyróżnienie. Było tam również miejsce dla Vipów, i podobno dla kobiet, ale większość z nich nie była o tym poinformowana i starowała z sektora masowego (między innymi ja). Czas startu wspólny. Świetna pogoda i dokładnie zabezpieczona trasa. Po sąsiedzku – szybowcowe Mistrzostwa Polski – więc piękne widoki również nad nami.
Pojechałam w Lesznie pierwszy raz i było tak jak myślałam że będzie. Stres przez całą drogę – w grupie momentami 10 osób, momentami ponad 80 – w tym część na trekingach i rowerach MTB, choć organizator prosił, by na takich rowerach nie startować. Niestety ciężko to wielu osobom zrozumieć – że stwarzają zagrożenie mocniejszymi hamulcami, brakiem doświadczenia w peletonie, że nie ostrzegają przed dziurami w asfalcie i trącają kierownicą z rogami – lub co gorsza bez rogów i mogą wszystkich błyskawicznie wywrócić. Nie startowałam z pierwszego sektora, więc jechałam z grupą, która wykrystalizowała się po pierwszych 10 nerwowych kilometrach. Średnia przyzwoita, udało nam się dopaść kilka grup które od startu były przed nami, ale czołówki nie udało się dogonić. Efekt - drugie miejsce w kategorii, bez wywrotek i z tytułem Mistrza Polski dziennikarzy, po który do Leszna pojechałam.

· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 173 Czytań · Drukuj
KLASYK SKALMIERZYCKI JUŻ 12 czerwca !




Aby powiększyć - kliknij plakat :)
· Czytaj więcej
0 Komentarzy · 93 Czytań · Drukuj
Strona 1 z 60 1 2 3 4 > >>
Witamy
Zapowiedzi
03 lipca 2016
WILKSZYN, Sniadanie Mistrzów, czasówka
10 lipca 2016
SZKLARSKA PORĘBA, Szosowy Klasyk
17 lipca 2016
BUKOWINA, Tour de Pologne Amatorów
23 lipca 2016
ZIELENIEC, Klasyk Kłodzki, Supermaratony
06 sierpnia 2016
GRODOWIEC k.Grębocic, Szosowy Klasyk
14 sierpnia 2016
WROCŁAW, Skoda Bike Challenge
14 sierpnia 2016
GOSTYŃ, Amber Road, jazda drużynowa na czas
15 sierpnia 2016
KOWARY, XIX Wjazd na Okraj, czasówka
03 września 2016
KARPACZ, Liczyrzepa, Supermaratony
10 września 2016
POZNAŃ, Bike Challange, jazda indywidualna na czas
11 września 2016
POZNAŃ, Bike Challange, start wspólny
11 września 2016
POZNAŃ, Bike Challange, start wspólny
18 września 2016
ŻMIGRÓD, parami na czas, Roadmaraton
24 września 2016
WILKSZYN, Śniadanie Mistrzów, czasówka