Dzi? kolarze padaj? na dopingu jak muchy. Cz?sto i g?sto. Mówisz kolarstwo, my?lisz EPO, przetaczanie krwi, strzykawki, nocne najazdy na pokoje etc. A co si? jad?o i pi?o w latach 70.?
- Mocn? kaw? si? pi?o. Ale tylko na najwa?niejszych wy?cigach. Mieli?my ?wiadomo??, ?e spo?ywana na co dzie? spowszednieje. Na kontrolach by?em 40, mo?e nawet 50 razy. Po wygranych wy?cigach zawsze przecie? sprawdzano. Nigdy jednak nie musia?em i?? tam z obaw?, ?e mo?e by? wpadka. A co si? jad?o? Pocz?tkowo niewiele, wszystko na kartki by?o przecie?. Banany pojawi?y si? pó?niej. A wraz z nimi has?o "banan w kieszeni, wy?cig wygrany" - wspomina zawodnik urodzony w Olesznie k. Sobótki.
Rower w rodzinie Brze?nych to podstawowy atrybut. Bratanica Jana, Paulina, to przecie? ósma zawodniczka igrzysk w Pekinie, w wy?cigu ze startu wspólnego. Reprezentuje jednak klub holenderski, bo w Polsce kolarstwo kobiet przebi? si? nie mo?e.
- U nas nie ma kolarstwa kobiecego. Paulina w?a?nie wróci?a do Holandii, lecz do innego klubu. Mo?e dotrwa do Londynu, cho? ci??ko cokolwiek planowa?. Ostatnio dosta?a cztery tysi?ce euro na ca?y rok. Starczy?o na od?ywki. Sprz?t i wy?cigi maj? tam zapewnione. To i tak bardzo du?o, patrz?c na to, co mamy w kraju - kre?li temat wujek.